Popijając dużą kawę w dużym kubku mogę powiedzieć, że jestem zmotytowana do dalszego działania..
A czy wene mam? Chyba nie. Ale w celu zaspokojenia pewnych niepokornych blogowiczek ;p napisze.
Notka o Zakopanym sie pojawi...i zdjęcia też...ale to musi się poukładać bo myśli 1873892.
Ogólnie najbardziej pozytywnie jak się da.
I mimo mrozu.
;]
Tylko ta cholerna czapka, która mnie tak uczuliła.
No nic. to też zwalczę.
Teraz zaczęło się bieganie po lekarzach.
Jutro dentysta. Kontrolnie.
W czwartek jakieś tam badania.
Trzeba też się zapisać wreszcie do przychodni. To za chwilę. Później do NFZu po kartę. To może w poniedziałek.
No i wypadałoby iść do dermatologa. Poszukam.
Wczoraj wysprzątałam. A dziś w łazience znów mi coś tam robią :) a niech robią.
Tysiąc spraw do załatwienia. Dobrze, że jeszcze chwile ferie...uff..
Czas stworzyć 'to do list' .
No i na zakupy. Zapełnić lodówkę. Wtedy żona może powiedzieć, że lubi gotować.
I było tyyyyle śniegu
Do napisania soon :)
Idę skończyć kawkę w moim ulubionym kubku i walczyć z alegrią :*
Ciao